Reklama
  • Wtorek, 9 kwietnia 2013 (12:59)

    Grecja czy Turcja? Gdzie jechać na wakacje

Leżą tak blisko, a są tak odmienne: egzotyczna Turcja i tajemnicze wyspy greckie. Sprawdź, który kierunek wybrać.

Gdy wylądowałem w tureckim Bodrum, nad którym góruje monumentalna twierdza, poczułem radość i smutek jednocześnie. Jestem w fascynującym kraju i... mam dwa tygodnie, aby wypocząć i zwiedzić jak najwięcej! Poznać przebogatą historię, kulturę, podziwiać przyrodę, zobaczyć słynne zabytki.

Starożytne skarby i lecznicze kąpiele

Jeśli stawiasz na aktywny wypoczynek, o nudzie możesz zapomnieć! Turcja obfituje w pamiątki po starożytnych miastach, panowaniu Imperium Osmańskiego i bizantyjskie pomniki. Najwięcej z nich znajduje się w Stambule, ale warto też wybrać się do Pergamonu, Hierapolis, Aspendos i Troi. Przepiękna jest bajkowa Kapadocja z unikalnymi skalnymi formami tufowymi.

Reklama

Niezapomniane wrażenie pozostawia wyprawa do Pamukkale, które słynie z wapiennych osadów na zboczu góry Cökelez. Śnieżnobiałe tarasy wypełnia turkusowa woda o leczniczych właściwościach.

Trzeba też zanurzyć się w pobliskim Basenie Kleopatry z ciepłą (może mieć nawet 57°C!) wodą mineralną. I choć dno usłane jest fragmentami budowli, które runęły po trzęsieniu ziemi w VII w., warto zaryzykować draśnięcie: legenda głosi, że po kąpieli odmłodniejesz o 10 lat!

Mała kapliczka nad wielką świątynią

Obowiązkowy punkt programu to świetnie zachowane starożytne miasto Efez. Zachwycają tu zwłaszcza rozległe ruiny świątyni Artemidy z VI w p.n.e. Wspiąłem się też na pobliskie wzgórze Coressus, by pomodlić się w Domu Marii Dziewicy. Podobno właśnie tu mieszkała matka Jezusa. Upamiętniająca to kapliczka powstała na ruinach jej domu. Miejscem tym opiekują się m.in. polscy księża.

Turkusowy rejs pełen wrażeń

Po dwóch dniach plażowego relaksu wybrałem się w rejs rzeką Dalyan. Warto zabrać lornetkę, by podziwiać m.in. wykute w pionowej skale grobowce w Kaunos. Pierwszy postój na kąpiel błotną w pobliżu jeziora Koycegiz rozbawił mnie do łez. Po zanurzeniu się w gęstej mazi wyglądałem śmiesznie, ale czego się nie robi dla zdrowia i... zabawy!

W dobrym nastroju dopłynąłem do miejsc lęgowych żółwi na plaży Iztuzu w delcie rzeki Dalyan. Setki turystów mierzą w wodę obiektywami, czekając na zanęcane przez rybaków zwierzęta. I mnie udało się zrobić parę świetnych zdjęć.

A tutejsza plaża... to raj, zwłaszcza dla dzieci – bielutki piasek i płytkie morze. À propos dzieci – Turcy je kochają. Pozwalają im na wszystko, a na pociechy turystów reagują entuzjastycznie, głaszcząc je i całując, jak swoje własne. To tylko jeden z przejawów otwartości tutejszych ludzi.

Praktyczne informacje

Paszport i wiza: przy przekroczeniu tureckiej granicy należy wykupić wizę turystyczną. Kosztuje ona 15 euro. Paszport musi być ważny przez co najmniej 6 miesięcy od wjazdu do kraju.

Waluta: miejscową walutą jest lira turecka (1 lira = ok. 2,11 zł).

Bakszysz: za wykonaną usługę zwyczajowo należy się napiwek (np. dla kierowcy). Z reguły daje się równowartość ok. 2 euro.

Pamiątki: lokalna kawa i słodkości, ubrania (skóry!), tkaniny, przyprawy, biżuteria, np. talizmany „oko proroka”.

Wycieczki obowiązkowe: Stambuł, Efez, Pammukale, Troja, Hierapolis, Park Narodowy Goreme w Kapadocji, plaża Iztuzu.

Wyspy greckie

Lotnisko w Heraklionie przywitało mnie upałem, mimo zachodzącego słońca. Ale w końcu po nie tu przyjechałem! Przekonałem się też, że Kreta nie bez powodu jest kolebką wielu mitów. Greckie krajobrazy są po prostu nierealnie piękne!

Tajemnice Knossos i Spinalongi

Pierwszą atrakcją była wizyta w Knossos. To właśnie tu Arthur Evans odkrył pozostałości pałacu z II w. p.n.e. i stąd pochodzi legenda o potężnym królu Minosie oraz mity o Minotaurze. Szkoda tylko, że wskutek licznych w tym rejonie trzęsień ziemi pałac to dzisiaj głównie ruiny.

Mimo to wciąż zachwycają nieźle zachowane freski i mozaiki, gliniane dzbany na wino i oliwę, zwane pitos, wielkie schody wiodące do pałacu, apartamenty królowej i sala tronowa z kamiennym tronem i ławami. Cóż, kiedyś ludzie mieli inne wyobrażenie o wygodzie...

Będąc na Krecie, trzeba odwiedzić okoliczne wysepki. Do wyprawy na tajemniczą Spinalongę namówili mnie znajomi. Była ona miejscem zesłania ludzi trędowatych. Chorzy prowadzili tam normalne, z pozoru, życie. Pracowali jako rzemieślnicy i sklepikarze, mieli dwa kościoły, a nawet teatr. Ale... gdy rodziły im się zdrowe dzieci, zabierano je na ląd.

Kolonia została zlikwidowana dopiero w 1957 r., gdy chorych przetransportowano do szpitali. Spinalongę oglądałem w zadumie. Świadomość, że jestem w miejscu związanym z ogromem ludzkiego cierpienia wywoływała u mnie gęsią skórkę.

Rajska laguna i wyspa piratów

Gdy zapragnąłem nieco innych wrażeń, postanowiłem wybrać się na lagunę Balos i wyspę Gramvoussa. Bo czy sformułowania typu „raj na ziemi” i „piracka wyspa” nie podsycają wyobraźni? Godzinny rejs do Balos był okazją do robienia zdjęć, ale ja już myślami byłem na miejscu. I nie zawiodłem się.

Ludzie piali z zachwytu nad krajobrazem. Z turkusowej, przejrzystej wody wyłaniały się groźne skały. Łagodne fale obmywały żółty, drobny piasek. W uszach miałem szum morskiej bryzy i śpiew cykad. - Tato, ja nie chcę stąd wyjeżdżać – powiedział mój 7-letni synek. Ja też – pomyślałem, wchodząc z powrotem na pokład statku, płynącego w kierunku Gramvoussy.

Wyspa otrzymała miano pirackiej, bo zamieszkująca ją niegdyś ludność żyła w skrajnie trudnych warunkach i ubóstwie. Rolnictwo i hodowla nie pozwalały na przeżycie. Mężczyźni, aby wyżywić swoje rodziny musieli łupić statki. Cóż, życie zmusiło ich, by zostali morskimi rabusiami.

Ekstremalny marsz bez odwrotu

Długo zwlekałem z decyzją o wyprawie do wąwozu Samaria. To wyzwanie dla prawdziwych twardzieli, którzy nie boją się wysokości, długich marszów, wyczerpujących zejść i podejść. Kto tu wejdzie, musi wyjść z drugiej strony, nie ma odwrotu. Konieczne będą wygodne buty.

Początek wycieczki to Xyloskalo, czyli Drewniane Schody. Ciągną się przez 3 kilometry i są bardzo strome. Kilka kilometrów dalej przycupnęła opuszczona wioska Samaria. Dziś jej jedynymi mieszkańcami są Agrimi, kreteńskie kozy, które, masowo dokarmiane, lubią turystów.

Dalej podziwiałem tylko piękne w swej surowości głazy i pionowe skały. Wyjścia z wąwozu strzegą tzw. Stalowe Wrota. Jego ściany zbliżają się w tym miejscu na 3 m! Po kilkunastu kilometrach wędrówki naprawdę ucieszyłem się na widok wyjścia!

Santorini – jak z pocztówki

Będąc na Krecie, nie można nie odwiedzić Santorini, uznawanej za najpiękniejszą grecką wyspę. Katamaran z Heraklionu płynie tam tylko 2 godziny. I choć bilety kosztowały prawie 100 euro, nie żałuję tej wyprawy.

Wiedziałem to już, zanim postawiłem swoją stopę na Santorini, gdy mym oczom ukazały się wspaniałe urwiska nad zatoką Thiry. I chwilę później, przemierzając przeurocze uliczki Firy, stolicy wyspy, radujące oczy bielą ścian i błękitem kopuł dachów mijanych budynków, uroczymi sklepikami i kafejkami. Z tego labiryntu mógłbym już nigdy nie wychodzić!

Maciej Conrad

Praktyczne informacje

Podróże: podróżując po Grecji samochodem lub skuterem, trzeba uważać na krętych drogach i... na miejscowych kierowców. Uwielbiają używać klaksonów i błyskać światłami, poganiając innych. Nie zawsze respektują przepisy i znaki drogowe.

Banki i bankomaty: czynne są krótko. Zwłaszcza na wyspach. Zamykane są z reguły o godz. 13.

Pamiątki: oliwa z oliwek i mydełka na jej bazie, grecki ser feta, oliwki, wino, ceramika, biżuteria, muszle.

Świat kobiety

Zobacz również

  • Nad Morzem Czarnym znajdą coś dla siebie amatorzy plażowania i aktywnego wypoczynku. Nie będą się też nudzić miłośnicy historii i dyskotekowych rytmów. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.